niedziela, 29 kwietnia 2012

Jak to się stało że obiecałem i pierdoliłem że nie będę pisał na tym blogu bo mi się nie chcę bo nie mam czasu bo nie mam o czym pisać etc... w sumie miałem rację , ale to że dzisiaj piszę jest to zwykły zbieg okoliczności innymi słowy - przypadek , a co mnie podkusiło do poprzecierania kurzu na tym chujowym blogasku ? Tak , pogoda. Z reguły nie lubię jak ktoś się jara , ale po prostu sranie się aż tak bardzo taką pogodą , jak w zimie pisałem o tym że ludzie śnieg widzą raz w życiu i potem co roku narzekają i robią zdziwione miny z rozwartą mordą jakby kutas miał lądować w ustach i potem zapominają że owe zjawisko atmosferyczne istnieje. Tak samo jest z dniami upalnymi , prości ludzie którzy mają olej w głowie i co najważniejsze otwory prostokątne zwane oknami i oczywiście dobry wzrok (no chyba że są ślepi) mogą ocenić co się dzieję na zewnątrz.. A aktualizując twarzoksiążkę napierdalają postami że : ''oo słoneczko'' , ''plażing'' , ''smażing'' (no kurwa JESTEM ZA WPROWADZENIEM KARY ŚMIERCI ZA NIE-POLSKIE SŁOWNICTWO NA FB, ludzie gdyby to Mickiewicz zobaczył to by waszymi zębami żwir filtrował) i cały czas jestem wręcz zalewany falą chujni i bezużytecznych informacji które w moim życiu cokolwiek zmieniły. Dzieci z gimbazy atakują postami że zbliżają się wakacje o których pisałem już rok temu , jako również normalny obywatel polski też jestem w stanie zrozumieć pewne zachowanie które niezwłocznie jest poddawane analizie każdego środowiska , ale bez jaj kurwa.. wakacje też są co roku... więc WTF?! Ja w tym roku wakacji za pewne nie będę miał ze względów typowo zawodowych , ale gdy przeglądam portale typu : kwejk.pl i są jebitne obrazki od których można dostać epilepsji że wakacje za niedługo.. ludzie zlitujcie się , średnia wieku w internecie nie kończy się na 19 roku życia lecz jest jeszcze grono ludzi powyżej tej średniej która jednak ubolewa bądź co bądź nad ludzką glupotą. Kraków znów zacznie być zalewany milionami ludzi zwanych turystami obwieszonymi kamerami aparatami i chuj wie czym jeszcze (szczególnie ci skośnoocy) chcącymi wydać pieniądze na byle gówno , pójść byle gdzie , i zjeść i wypić byle co... byle by w Krakowie, co prawda Kraków jest dość dochodowym miastem na tle całej Polski ale to nijak się przekłada na nas prestiż i stan w jakim jest utrzymywane to miasto.. Nadal dziury w drogach , a miasto wpierdala pieniądze w komunikację miejską , kupuje tramwaje za miliony złotych , a infrastruktura Krakowa jak kwiczała tak i kwiczy dalej. Będą tłumy w pubach , knajpach ogólnie mówiąc - wszędzie , a doskonale będąc świadomym tego że nie lubię tłumów jest mi co całkiem nie na rękę , do tego dzieci opuszczą placówki szkolne będą zalegały w barach pijąc jedno piwo na 6 osób i przy tym rozmawiając o mainstreamowych rzeczach , na samą myśl przykładam do skroni M9 przy muzyce klasycznej i naciskam spust przed tym popijając whisky. Nic nie pozostaje mi do zrobienia tylko za zarobione pieniądze wyjebać z kraju na chociaż tydzień do ciepłych krajów , i zapewne to zrobię , bo ten widok z roku na rok staję się nie do opisania.. aż strach pomyśleć co będzie za rok albo za dwa.. a może opuszczę ten kraj raz na zawsze bo świat jest za duży i za piękny by siedzieć w jednym kraju całe życie .. ale co będzie.. .. kto wie.. a tym czasem. KORZYSTAJCIE Z POGODY! Ave Sunrise !

sobota, 12 listopada 2011

11.11

Już nie piszę że wróciłem gdyż cały czas jestem obecny , żyję , trwam , egzystuję tylko nie mam po prostu czasu żeby dawać wam tą przyjemność czytania moich przemyśleń ,a tak na prawdę mam w chuj tego czasu tylko po prostu nie wiem jak ująć to wszystko co się w mojej głowie kotłuję i przelać to na posta na blogu. Jakoś ostatnio wena się mnie nie trzyma i nie wiem czy to wynik jakiegoś błędu ze strony mojego zachowania lub pory roku która jest tak nostalgiczna i monotonna w moim mniemaniu i wywiera na mnie taką presję że rutyna dnia codziennego odbija na mnie piętno i o tym tylko myślę. Nadal nie wiem jak to będzie z owym blogiem , gdyż posty pisane co miesiąc tak na odczep się nie mają racji bytu , więc postanowiłem iż będę pisał wtedy kiedy będę miał co pisać i kiedy będzie mi się chciało to napisać. Dziś tylko wspomnę o wczorajszym dniu mimo że obchody święta Dnia Niepodległości , mimo że mieszkam w tym zacofanym kraju , z kurewską mentalnością , skłonnością do głupoty , nie śledziłem żadnych wydarzeń które się w dniu wczorajszym działy - po prostu mnie to nie interesowało. Ale stojąc na przystanku akurat było kurewsko zimno tak napomnę , widząc to co się dzieję w mieście zrobiło na mnie dość duże wrażenie , mimo że widziałem może 4 auta na skrzyżowaniu w ciągu 20 min , no kurwa co nawiedziło miasto że ludzie boją się na ulicę wychodzić ? Aż napadła mnie wizualizacja typu "Meanwhile in Poland" gdzie jest pusto i takie krzaczki się toczą jak na dzikim zachodzie , no po prostu kurwa było pusto. W oczekiwaniu na niebiesko-białą żelazną trumnę na kołach , nie dość że zmarzłem to podsłuchałem PRZYPADKOWO rozmowę jakieś panny która nie miała chyba świadomości że ja jestem i stoję obok niej , mniej więcej wyglądało to tak : "Jak to , przecież dzisiaj jest święto i my mamy iść na kolację do nich? Przecież to państwowe święto , jak tak można" Dzięki Bogu miała słuchawki na uszach więc mogłem odetchnąć z ulgą i wypowiedzieć zaklęcie typu "Kurwa , ja pierdole" No kurwa czy to państwo nam narzuca jakieś granice ? normy ? przeciwwskazania ? Rozumiem gdyby była jeszcze komuna i nikomu nie można byłoby wyjść z domu ale CHRYSTE są jakieś granice których wymaga logika , mam odmówić spotkania ze znajomymi bo mam oglądać TVN24 z relacją obchodów z flagą Polski w ręce, rozumiem że każdy obchodzi to święto jak mu się podoba no ale jednak są granice. Do tego wsiadam do autobusu , myślę że MPK robiło sobię wczoraj jakieś psikusy mimo że nie było wczoraj prima aprilis gdyż każdy autobus którym jechałem spóźniał się o jakieś 5-7 min , rozumiem kurwa rozkład świąteczny ale do tego spóźnianie się , takie atrakcje tylko u nas , kiedy w Japoni , Shinkansen może się spóźnić co najwyżej 6 sekund.
To chyba tyle co do dnia wczorajszego , ogólnie mówiąc szykuje się wielka zmiana na nowy rok także bądźcie gotowi na druzgocące wieści ze strony mojej osoby , w sumie po tym mogą być mieszane uczucia ale życie to dziwka więc trzeba korzystać <3

Ave 11.11 !

czwartek, 3 listopada 2011

Nonsens

Jak co jakiś czas gdy najdzie mnie jakaś wena Twórcza choć nie lubię tego słowa gdyż mi się ono kojarzy z alkoholem bo po nim najwięcej myśli krąży w okół orbit mojej głowy także no.
Zastanawiam się nad dalszym sensem prowadzenia działalności owego bloga.
To co się dzieję w tym kraju , to o czym pisze , co mnie irytuje powinno znaleźć jakieś inne miejsce niż blog tudzież forum publiczne. Miałem wcześniej napisać coś o jedynym Medium które nam zostało w sprawie jakiegokolwiek zabrania głosu , mówię o wcześniej wspominanym internecie.
Jak na razie nie kwapię się do tego ale mogę obiecać że ten post zostanie wreszcie napisany i opublikowany , lecz w najbliższej przyszłości nie ma co liczyć na hojność czasu także taka krótka wiadomość aktualizacyjna jeśli chodzi o sprawy organizacyjne.
Ale czymże byłby post bez żadnej rzeczy która ostatnimi czasy by mnie nie wkurwiła otóż jest to posiadanie na siłę swojego zdania , nie ważne jakiego , ważne że musi być i koniec no kurwa mać ludzie. Tak na chłopski rozum patrząc , interesując się czymś , obserwując różne rzeczy które wokół nas się dzieję , kreujecie sobie pewną opinię o tych rzeczach , ale ta opinia nie zawsze jest adekwatna do tego co myślimy także warto się jednak czasami zastanowić co i jak chcemy powiedzieć i czy w ogóle chcemy powiedzieć. To taka mała dygresja co do tego co się ostatnimi czasy dzieję i to co zaobserwowałem. Mniej więcej to tyle z przyziemnych rzeczy o których powinniście wiedzieć , reszta nie powinna was zbytnio interesować także..


Stay Tuned !

niedziela, 16 października 2011

Praca,Praca,Praca&Wybory

Wracam po jakże długiej nieobecności wręcz miliardem breaking news'ów które
nic nie wniosą do waszego życia.
Po raz kolejny śmię rzec że wiele rzeczy od ostatniego wpisu się pozmieniało
(powinienem tu napisać że tak na prawdę to nic) a JEDNAK , TADAMM!
Od 3 tygodni jestem najemnikiem firmy której nazwy nie zdradzę gdyż nie
dostaję pieniędzy za reklame i promocje także nie miało by to najmniejszego
sensu , a wracając do sedna tematu - Opierdalam się 7 h przed komputerkiem
siedząc w klimatyzowanej sali w jakimś drogim biurowcu z ludzmi którzy raczej
są tam bardziej z przypadku nie z powołania , mimo że panuję tam atmosfera
rodem z amerykańskich drapaczy chmur gdzie na każdym piętrze jest najebane
biurek z boxami , ale lubię tą mentalność. Jeśli chodzi zaś o zakres obowiązków
pracowanika o ile mogę być za niego uważany to są one wręcz banalne - nie
będę się o nich rozpisywał bo nie mam takiej potrzeby , zdradzę tylko że
wykonuję żmudną robotę która odciska piętno na mej jakże wyrafinowanej
psychice i trochę się obawiam tego że relacje z ludźmi skrócą się do stopnia
minimalnego - ale nie dmucham na zimne , więc czas pokaże. Może przejdźmy do
przyjemnieszych rzeczy w owej pracy , zaletą jest to że przerwe mogę sobię
zrobić kiedy tylko mi się podoba i jest to w chuj elastyczne gdyż nie muszę
czekać na jakąś konkretną godzinę jakby miał kurwa armageddon się wydarzyć ,
kolejnym atutem jest stołówka - wiem kiedyś pisałem o stołówkach w szkołach i
że mi się one nie podobają bo jest chujowe żarcie i rygor rodem z polskich
więzień no ale wyjątek potwierdza regułę także zwracam honory i klękam do
miecza temu kto zarządza tą restauracjo-stołówką-chuj wie jeszcze co , po
pierwsze - miły wystrój , przyjemna atmosfera , przyjemne zapachy które są
wręcz ambrozją dla mojego nosa , i najważniejsza superlatywa którą jest
ŻARCIE - no kurwa nigdy za taką cenę nie zjecie takiego obiadu jak tam , no
nigdzie , chyba że u babci. Będąc na rozmowie kwalifikacyjnej zapomniałem się
spytać czy podają dobre żarełko , ale będąc już pełnoprawnym pracownikiem
firmy nadarzyła mi się okazja spróbować tego co podają tam , i byłem wręcz
zachwycony a moje podniebienie było w fazie orgazmu także to kolejny plus dla
firmy za dbałość o pracowników i ich potrzeby. Czy wydaję się wam że zacząłem
mniej narzekać na życie ? Nie ma aż tak pięknie - życie płata figle niczym Jenna
Jameson w łóżku także nie można się spodziewać słodkości i lukru. Więc teraz
opowiem mniej więcej jakie wady posiada owa praca , od zawsze wiadomo że
konwersacja między ludźmi na konkretnym poziomie umysłowym powinna być
prowadzona wręcz z jakimiś zasadami moralnymi i zasadami których wymaga
logika , ale gdy się napotka ponad 200 osób którzy nie mają pojęcia jak
rozmawiać z człowiekiem to bierze mnie pospolita kurwica i chcąc nie chcąc chce
się rozjebać wszystko do okoła tylko z powodu ludzkiej mentalności
przypadłości do wręcz idiotycznego przeprowadzenia rozmowy. Wiem że nie
powinienem wymagać od ludzi rzeczy które dla mnie są wręcz zajebiscie istotne i
logiczne , ale taki pierwiastek umysłowy powinien posiadać każdy bez względu
na charakter bądź upodobania, więc tyle co do nowej pracy.


Kolejnym tematem zasługującym na miano pisania o nim są oczywiście dla
każdego patrioty - co kolwiek to słowo oznacza , WYBORY.
Nie no kurwa serio ? Znowu wybieraliśmy kolejnych matołów by żyło się lepiej ,
dostatniej i żeby w ogóle Polska była krajem mlekiem i miodem płynąca.
Patrząc przez pryzmat przeszłości Polskiego rządu to nikt kurwa dla tego kraju
nie jest w stanie zrobić lepiej , no chyba że jest taka osoba o której mi nie jest
wiadomo , ale dalej moje przekonania są takie jakie są - nie widzę poprawy
żadnej po rozpoczęciu Prezydencji Polski w Radzie UE , informacja typu - "
Kluczowe znaczenie miało przyjęcie „sześciopaku”, który zacznie obowiązywać
w przyszłym roku i realnie stworzy nową sytuację w Unii Europejskiej '' - to
może mi się kojarzyć z jednym - Wy wiecie.
Wracając do meritum sprawy , jako że byłem prawowitym członkiem komisji
wyborczej - nie mogę wyjawić wyników poszczególnych kandydatow ani partii
jeśli chodzi o procent głosów gdyż wjebali by mi taką karę że musiałbym to
spłacać nawet wtedy kiedy będę gryzł piach 2 metry pod ziemią , jako że nie
byłem zainteresowany głosowaniem gdyż nie miałem żadnego pojęcia o żadnym
z kandydatów ze wszystkich list , nawet nie pamiętam ile ich tam było , na
kilkadziesiąt nazwisk znałem może... 3 ? No kurwa , mija się z celem oddawanie
głosu na kogoś kogo się praktycznie nie zna , nie zna się jego programu a już w
ogóle przegięciem było startowanie naszej Snowboard'dzistki w wyborach , no
przepraszam czy mało hajsu zgarnęła za puchary w mistrzostwach świata ,
ludziom ewidentnie się w dupach przewraca. Czy ktoś pokroju takiej osoby myśli
racjonalnie nad wprowadzeniem zmian w tym kraju? , czy cokolwiek jej
kandydatura zmienila by w rządzie? Czy za mało jej pieniędzy? Na takie pytania
raczej nie poznamy odpowiedzi gdyż mało kto się przyznaje do parcia na szkło i
na kasę w tym kraju. Po raz kolejny twierdzę że nie wiem do kąd ten kraj
zmierza , jaki będzie finał tych teatrów bo to już staję się po prostu ironiczne
wręcz gdy widzimy te same osoby - te same programy - te same obietnice , a w
rezultacie dostajemy WIELKIEGO CHUJA DO GĘBY , WYSOKIE PODATKI ,
OGRANICZENIA WSZELKIEGO RODZAJU , i nawet bez świadomości tego brniemy
dalej w to samo gówno co brneliśmy wcześniej...
Może to i nawet dobrze , bo żadna osoba nie ma pojęcia co się dzieję wokół nas
gdy każdy patrzy na samego siebie.
Także kończąc tą jakże zawistną notkę o wręcz pierdołach dla was , a ważnych
rzeczach dla mnie , chciałbym tylko podkreślić że ciężki okres się zbliża więc

STAY TUNED!

i Ave Praca&Wybory

środa, 24 sierpnia 2011

Wakacje vol. 2

Otóż jestem , wróciłem.
By znów zalać was falą nic nie wartych filozofii i informacjami na temat mojej aktualnej egzystencji.
W tym poście chciałbym opisać jakże owocnie spędziłem 3 miesiące opierdalania, które potocznie się nazywa wakacjami , choć mam jeszcze miesiąc przed sobą i tak go pewnie spędzę jak resztę czasu który poświęciłem na ten sport który jest rozpowszechniony przez młodzież.
Sierpień oczywiście był jak najbardziej aktywnym miesiącem gdyż spędziłem cały tydzień w Krainie Tysiąca Jezior , Mazurach. Mimo że nie przepadam za Polskimi klimatami i chciałbym gdzieś wypierdolić za granice (najlepiej na całe życie) to Mazury przyciągają mnie już od dobrych kilkunastu lat , także za to kocham tamten region. Mimo że do jebanego sklepu jest 3 km i nie ma kompletnie zasięgu a co dopiero mówiąc o internecie , to jesteśmy na najpiękniejszym zadupiu w Polsce. Pewnie większość z was pewnie teraz pomyśli że było uroczo , słodko i lukier się uszami i dupą wylewa , jednakże rzeczywistość jest niebywale nie przewidywalna , i idealnych wakacji nigdy nie ma. Zawsze muszę się spotykać z głupotą i mentalnością Polską na które te wady jestem uczulony. No cóż , jesteśmy bardziej przyzwyczajeni do nawyków ludzi których mamy w swoim mieście , na drugim końcu Polski już te nawyki są całkiem inne , inni ludzie.
Także wracając do tematu.
Oprócz tego że piłem to chyba tyle z najbardziej ciekawych zajęć jak to na wczasach , nawet pojawiło się stwierdzenie iż owy tydzień nazywany był Sanatorium Alkoholika , już nie wgłębiając się w szczegóły co i ile piłem przejdę do wycieczki nad morze co było kompletną sensacją i spontanicznością.
Morze, Polskie morze - przejaw kolejnej komercyjnej pułapki dla turystów z kraju , jak i zza granicy czyli wciskanie cukierkowych kutasów w ryje nienasyconych atrakcjami ludzi , czy też głupich ludzi , jak zwał tak zwał. Mimo że kurorty nad Polskim morzem mają dużo do zaoferowania turystom czyli wielkie gówno , bo kiedy będąc nie raz już nad morzem dalej widzę ten sam obraz Polskiego , nie Polskiego społeczeństwa to mózg mi się zmienia w papkę a serce roni jadem , a mianowicie mając na myśli dzieci które ganiają bezpańsko za piłką jak stado murzynów za kawałkiem kurczaka i do tego bez rodziców którzy upajają się słońcem by dostać udaru , wszelkiego rodzaju ludzi już w podeszłym wieku chodzących w dużych gaciach na tzw. Polskiego Tatę. Kolejny aspekt dla którego nie warto jechać nad morze to jest WSZECH OGARNIAJĄCY SYF począwszy od butelek , puszek , patyków , kurwa podpasek , kartonów skończywszy na największym syfie którym jest woda morska... Jeszcze wracając do tego co na plażach się znajduję to możemy znaleźć tam dosłownie wszystko począwszy od gumowych piłek na plaże , poprzez wisiorki , branzoletki , baloniki , chustki na głowę i wszystko czego racjonalnie myślącemu człowiekowi do życia nie jest kompletnie potrzebne , lecz trzeba na czymś doić kasę. Jeśli chodzi zaś o jedzenie to Morze zapewnić tylko raj dla podniebienia wszystkim żarłokom , ludziom którym nie zależy na wadze albo są po prostu grubymi chujami dlatego moi mili państwo żarcia bez tłuszczu , a tym bardziej wegetariańskiego tam nie znajdziecie. Roi się wręcz od kebabów , hamburgerów , zapiekanek i innych rarytasów i amatorów fast-food'u. No ale żeby nie było tak patetycznie to przyznam że udany był ten wyjazd mimo wszystkich przeszkód które opisałem powyżej.
Jeśli macie ochotę i kochacie Polskę i Polaków za to co oferują plaże i kurorty nad morzem to szerokiej drogi , i tym jakże miłym akcentem kończę moją paplaninę i do napisania !

Ave Polskie Morze !

środa, 22 czerwca 2011

holidejs vol. 2

OTO JESTEM !

Znowu zajebisty Ja !

Powróciłem by znowu zalać was falą moich rozważań bądź filozofii na tematy życiowe lub mniej życiowe , co prawda również nie zabraknie komentarza do wydarzeń dziejących się o TU! w polsce. ( Specjalnie napisałem z małej litery by podkreślić nienawiść do owego państwa w którym żyjemy ). Mam nadzieję że nie sraliście ogniem jak mnie nie było.
Także przechodząc do meritum , nie pisałem od hmmm w chuj dawna , tak naprawdę dużo się zmieniło od tamtego czasu , wygrałem szóstkę w lotka i opierdalam się na Karaibach.
Chcielibyscie co nie kurwa ? Nie ma tak dobrze.
W prawdzie nic się nie zmieniło oprócz tego że zakończyłem swą oporną i jakże bolesną edukację która była wręcz Drogą Krzyżową dla mnie jako Jezusa Narodu.
No ale udało się ! 4 lata w Technikum Architektury Krajobrazu bo tak się nazywał ten Obóz Koncentracyjny jakby nie patrzeć poszły na marne gdyż nie dowiedziałem się nic co by mnie choć odrobinę zainteresowało np. Rozstawa Słonecznika lub Wymagania Glebowe Fiołka Alpejskiego , ale przynajmniej wiem na jaką wysokość trawnik trzeba kosić , ale już nie rozpisując się o szkole , jednak zostając w wątku szkolnictwa pewnie się domyślacie o co chodzi....
MATURY ! O tak ! Gdybym to napisał miesiąc temu większość maturzystów trzęsła by portami i zjadała swoje kończyny przy tym wyrywając sobię włosy z bezmózgiej czaszki.
Po raz kolejny staję przed przejawem stereotypu maturzysty (POLSKIEGO! oczywiście)gdyż sam nim jestem , przez lata obserwowałem zmiany zachowań oraz podejście ludzi to owego egzaminu , i dało mi to do myślenia ponieważ wnioski które wyciągnąłem były wg. mnie człowieka który jest bezkompromisowy , wręcz pojebane.
Rozumiem że ktoś może sie denerwować , ale DO WIELKIEGO CHUJA nie zarażaj tym innych , a nie ma nic bardziej irytującego niż 15 pospinanych osób wręcz płaczących przed tymi salami gdzie miały by się odbywać egzekucje rodem z Auschwitz lub Dachau.
Nie wiem i nie chcę wiedzieć do czego to szkolnictwo jest zdolne , bo skoro teraz tak oddziaływuje to na psychikę człowieka to na prawdę strach pomyśleć co będzie za kilka lat , ale w sumie jebać to , może Polska już wtedy przestanie istnieć ?
Chyba tyle co do przemyśleń jeśli chodzi o szkolnictwo i matury.

i............. WAKACJE

Kolejny okres w życiu na który każdy czekał , inni dłużej , inni krócej czyli np. JA.
Choć powiem szczerze że jakoś to oczekwianie na te zjebane 3 miesiące opierdalania się przychodzi mi z trudnem moi drodzy gdyż są one poprzedzone wynikami z owego egzaminu potwierdzającego że należę do gatunku Homo Sapiens i mogę dalej kontynuować żmudną Drogę krzyżową tzw. edukowania się które mi się w ogóle w życiu nie przyda ot co.
Co do samego wyrazu wakacje , co kolwiek ono znaczy - jak widzę na kwejku obrazki typu :



Widząc owe obrazki dostaję ataku epilepsji gdyż wakacje dla polaków z tego co widzę są zjawiskiem bardzo nietypowym , wręcz nie spotykanym.
Znów śmię powtórzyć że polacy mają pamięć złotej rybki która trwa. ok 3 sekund , nim się zdąrzymy pożegnać z wakacjami to już ich nie pamiętamy , jak co rok - zupełnie podobnie mamy ze śniegiem. Nie wiem co to kurwa za mentalnośc.
Wracając do samej idei wakacji - czas na refleksje , odpoczynek bierny bądź czynny - zdania są podzielone gdyż młodzież o której tutaj mowa z moich obserwacji woli raczej ten pierwszy rodzaj wypoczynku - gdzie nie spojrzysz widzisz 3 słowa : MELANŻ , NAJEBKA , OGNISKO. Zastanawialiście się co łączy te 3 rzeczy...
Oczywiście wszystko w granicach rozsądku jak przystało na prawdziwego polaka , nie szczędzić sobię alkoholu gdyż nie wypada. Ups! Chyba rozwiązałem zagadkę.
Miałem mówić o swoich planach na wakacje a znowu rozczulam się nad losem młodzieży , nie żebym się martwił czy coś - ale po prostu staję się to irytujące.


Na koniec małe Breaking News ze Świata

W dostawcy gazu dla narodu Polskiego , sąsiadującej nieopodal nas Rosji Radzieckiej rozjebał się kolejny samolot renomowanej marki Tupolev Tu- 134 - nie będę mówił że się rozbił bo to mało dramatyczne słowo , ktore ma zbyt małą pejoratywną moc znaczeniową. Czerowno-Pomarańczowe , czarne skrzynki samolotu zostały znalezione , choć na prawdę chuj wie co się tam stało , jak wiadomo nikt z członków Al-Kaidy nie leciał tym samolotem , to wina musi stać po winie albo kosmitów jak w sprawie Smoleńska , albo lotniska - i tu mamy pewne wiadomości gdyż oświetlenie na lotnisku było po prostu ZJEBANE , także chyba już mnie nic nie zaskoczy...

i to chyba tyle.



Ave Wakacje !

niedziela, 3 października 2010

Avatar.

kilka osób chciało żebym napisał co sądzę o owym filmie więc włala.



AVATAR...................................





















był CHUJOWY.