środa, 24 sierpnia 2011

Wakacje vol. 2

Otóż jestem , wróciłem.
By znów zalać was falą nic nie wartych filozofii i informacjami na temat mojej aktualnej egzystencji.
W tym poście chciałbym opisać jakże owocnie spędziłem 3 miesiące opierdalania, które potocznie się nazywa wakacjami , choć mam jeszcze miesiąc przed sobą i tak go pewnie spędzę jak resztę czasu który poświęciłem na ten sport który jest rozpowszechniony przez młodzież.
Sierpień oczywiście był jak najbardziej aktywnym miesiącem gdyż spędziłem cały tydzień w Krainie Tysiąca Jezior , Mazurach. Mimo że nie przepadam za Polskimi klimatami i chciałbym gdzieś wypierdolić za granice (najlepiej na całe życie) to Mazury przyciągają mnie już od dobrych kilkunastu lat , także za to kocham tamten region. Mimo że do jebanego sklepu jest 3 km i nie ma kompletnie zasięgu a co dopiero mówiąc o internecie , to jesteśmy na najpiękniejszym zadupiu w Polsce. Pewnie większość z was pewnie teraz pomyśli że było uroczo , słodko i lukier się uszami i dupą wylewa , jednakże rzeczywistość jest niebywale nie przewidywalna , i idealnych wakacji nigdy nie ma. Zawsze muszę się spotykać z głupotą i mentalnością Polską na które te wady jestem uczulony. No cóż , jesteśmy bardziej przyzwyczajeni do nawyków ludzi których mamy w swoim mieście , na drugim końcu Polski już te nawyki są całkiem inne , inni ludzie.
Także wracając do tematu.
Oprócz tego że piłem to chyba tyle z najbardziej ciekawych zajęć jak to na wczasach , nawet pojawiło się stwierdzenie iż owy tydzień nazywany był Sanatorium Alkoholika , już nie wgłębiając się w szczegóły co i ile piłem przejdę do wycieczki nad morze co było kompletną sensacją i spontanicznością.
Morze, Polskie morze - przejaw kolejnej komercyjnej pułapki dla turystów z kraju , jak i zza granicy czyli wciskanie cukierkowych kutasów w ryje nienasyconych atrakcjami ludzi , czy też głupich ludzi , jak zwał tak zwał. Mimo że kurorty nad Polskim morzem mają dużo do zaoferowania turystom czyli wielkie gówno , bo kiedy będąc nie raz już nad morzem dalej widzę ten sam obraz Polskiego , nie Polskiego społeczeństwa to mózg mi się zmienia w papkę a serce roni jadem , a mianowicie mając na myśli dzieci które ganiają bezpańsko za piłką jak stado murzynów za kawałkiem kurczaka i do tego bez rodziców którzy upajają się słońcem by dostać udaru , wszelkiego rodzaju ludzi już w podeszłym wieku chodzących w dużych gaciach na tzw. Polskiego Tatę. Kolejny aspekt dla którego nie warto jechać nad morze to jest WSZECH OGARNIAJĄCY SYF począwszy od butelek , puszek , patyków , kurwa podpasek , kartonów skończywszy na największym syfie którym jest woda morska... Jeszcze wracając do tego co na plażach się znajduję to możemy znaleźć tam dosłownie wszystko począwszy od gumowych piłek na plaże , poprzez wisiorki , branzoletki , baloniki , chustki na głowę i wszystko czego racjonalnie myślącemu człowiekowi do życia nie jest kompletnie potrzebne , lecz trzeba na czymś doić kasę. Jeśli chodzi zaś o jedzenie to Morze zapewnić tylko raj dla podniebienia wszystkim żarłokom , ludziom którym nie zależy na wadze albo są po prostu grubymi chujami dlatego moi mili państwo żarcia bez tłuszczu , a tym bardziej wegetariańskiego tam nie znajdziecie. Roi się wręcz od kebabów , hamburgerów , zapiekanek i innych rarytasów i amatorów fast-food'u. No ale żeby nie było tak patetycznie to przyznam że udany był ten wyjazd mimo wszystkich przeszkód które opisałem powyżej.
Jeśli macie ochotę i kochacie Polskę i Polaków za to co oferują plaże i kurorty nad morzem to szerokiej drogi , i tym jakże miłym akcentem kończę moją paplaninę i do napisania !

Ave Polskie Morze !